piątek, 25 września 2009

Własnie zwolniłam się z pracy na chwilę aby odebrać pilnie wyniki morfologii i moczu Pierwszej , gdy pani w telefonie zakomunikowała
- Proszę przyjechać po Idusie bo ma temperaturę 38 stopni C.
Pięknie :-) po prostu pięknie .
Idusia wczoraj wróciła do żłobka po chorobie.

Hhahaha .

A jutro mielimy jechać do cioci Kamili...
A zostaniemy w domusiu i bedziemy się kisić .I upieczemy babeczki . I będziemy się przytulać cały dzień . Leżeć i się przytulać .

PS. Dzieciaki mają ostatnio jazdę na sen z rodzicami . Pierwsza maszeruje z hefalumpkami i SWOJĄ POCIELĄ do naszego łózka nocą , Druga płacze do czasu kiedy nie zostaje rozłożona na ciele matki .
Ja to lubię . Czuję się taka potrzebna . Hahahaha.

środa, 23 września 2009

Pierwsza jest w wiecznym zadziwieniu


- Już wstaliscie ????
- no !!! - smiejemy się ,
- i Ida ty tez ????
- też wstała
- No co Wy ????


- Olga , jak będziesz się bawić jedzeniem to kończmy obiadek , tak ?
- No chyba żartujesz ?

Olga oglada się w lustrze . Patrzy na pępek
- Patrz ! Ja mam tu dziurę
- Ja też .
- no cos Ty !

czwartek, 17 września 2009

Majka gryzie

Tak . Koleżanka Pierwszej z przedszkola gryzie . Dzieci się jej boją i Olga nie chce wejsc na salę kiedy Majka jest już w niej . Pierwsza jak się zdenerwuje też zaczyna siebie gryźć . Brrr... zajeżdza małym horrorem Kuby Podgryzacza .
Mysl , mysl , mysl ... co z tym zrobić Matka !

Pierwsza uczy się piosenek w zastraszającym tempie


Jestem sobie psedskolacek
nie pypasie i nie płacie
na bembenku marsa gram
ram tam tam , ramam tam tam

W necie musiałam sprawdzić co znaczy : nie pypasie ...
Dzis już wiem ale mam obawy , ze skoro w wieku trzech lat nie nadążam za córą ...


W żłobku pani rzekła
- Druga to najfajniesze dziecko ...

A ja rosnę i rosnę , latem , zimą , na wiosnę ... tra la la la

środa, 16 września 2009

Nie zostałam zaproszona na spotkanie organizacyjne do żłobka z uwagi iż Druga do niego się nie dostała w pierwszym terminie , jednoczesnie nie miałam okazji zobaczyć jak wygląda sala najmłodszej grupy. Oczami wyobraźni widziałam panie w skórze , dzieci w pozycji krzyżowej poprzypinane mały kajdaneczkami do scian .
- Mogłabym wejsc i zerknąć ? - pytam raniutko i cichutko opiekunke
- Nie - odparła oschle
- czyli co ? dzieci już poprzypinane tymi kajdankami do kaloryferów ...
- Niech pani wejdzie - pomachała głową w gescie pełnym politowania - tylko szybko !!!!

Sala sympatyczna i wystarczająco dużo miejsca dla mojego kurczaka , ale nie wiem czy dla innych dzieci wystarczy jak Druga się rozpanoszy. Wiem jak rządzi bo zaczyna mi ustawiać Pierwszą po kątach .

poniedziałek, 14 września 2009

Przez całą sobotę i niedzielę miałam akcje smoczek . Druga chodziła tylko za mną i miałczała ,ze chce smoczek .Zarykiwała się , rzucała na podłogę jak odmawiałam . Malutka masakra . Jest to wyraz tego ,ze w żłobku najprawdopodobniej smoczek nie wyciągany jest z buzi . Postanowiłam o tym porozmawiać. Okazało się ,ze moje wymagania są wygórowane aby dziecko tylko do snu dostawało smoczek bo ... woli pani żeby dziecko miało chore gardło od płaczu czy smoczek w buzi . Hmmmm... Poza tym jak jej nie dadzą smoczka to sama sobie weźmie - od innego dziecka.
No i ... trzeba się dostosować !!!

czwartek, 10 września 2009

Gadałam z Byłą Nianią Idy - Magdą . Ona ma syna w przedszkolu w grupie Olgi . Ponoć rodzice szemrali na korytarzu wskazując na Olgę z głosem pełnym podziwu
- Patrzcie ! To ta dziewczynka co sama wszystko je .
Jezzuuu... Czy ja czegos nie widzę ? Bo mi się wydawało ,że trzyletnie dziecko w kwestii włozenia łyzeczki do buzi to powinno być samodzielne . Okazało się ,że niekoniecznie . W sumie to się mi miło zrobiło . Olga od chwili kiedy zaczęła jesc sztućcami i była karmiona sama , zawsze miała w ręku łyżeczkę , którą pchała do buźki jedzenie . Fakt , ze zawsze miała ją w ręku i stopniowo , stopniowo sama nauczyła się jesć . I nie przeżywałam , ze wylewa , ze się pobrudzi . Czyli ... to wszystko procentuje . Jest też pierwszym sprzątaczem . Kiedy Pani mówi
- A teraz idziemy posprzatac zabawki - Olga pierwsza rzuca się do sprzatania . Potem jest chwalona w niebogłosy . Bawi się bardziej z chłopcami niż dziewczynkami bo woli bawić się samochodami niz lalkami.
Ida natomiast przestała już płakać i uznana jest za ROZRABIAKĘ . Dlaczego ? Bo szarpie inne dzieci . Niezbyt fajowo . Wiem natomist z czego to wynika . W domu Ida musi walczyć o swoje . Ledwo co bierze jakąs zabawkę w ręce to Olga też ją chce teraz zaraz i jej wyrywa . Często Ida siłowo rozwiązuje ten problem bo tylko tak ma szanse utrzymac sie we własnosci . Oczywiscie tłumaczę dzieciom , że tak nie wolno i nie tędy droga ale gadaj znów i bądź zdrów . Mam nadzieję , że podobnie jak to jedzenie kiedys i takie tłumaczenia będą procentować :-)

A ja ... chora . Okropnie .

sobota, 5 września 2009

Obserwatorzy