Przez całą sobotę i niedzielę miałam akcje smoczek . Druga chodziła tylko za mną i miałczała ,ze chce smoczek .Zarykiwała się , rzucała na podłogę jak odmawiałam . Malutka masakra . Jest to wyraz tego ,ze w żłobku najprawdopodobniej smoczek nie wyciągany jest z buzi . Postanowiłam o tym porozmawiać. Okazało się ,ze moje wymagania są wygórowane aby dziecko tylko do snu dostawało smoczek bo ... woli pani żeby dziecko miało chore gardło od płaczu czy smoczek w buzi . Hmmmm... Poza tym jak jej nie dadzą smoczka to sama sobie weźmie - od innego dziecka.
No i ... trzeba się dostosować !!!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz