poniedziałek, 8 marca 2010

Poniedziałek

Kiedy oddaję moje zdrowo dziecko do żłobka lub przedszkola to już na dzień dobry jestem zła , ze tyle zachodu , nieprzepsanych nocy , męczenia się z podawaniem lekarstw , tłumaczenia , ze ja wiem że sa niedobre ale trzeba je zażywać aby wyzdrowieć i po chwili od nowa .
Teraz trzy dni . Trzy dni Olga była w przedszkolu .
Niby widzimy ,ze to normalne ,ze inne dzieci też mniej więcej dwa tygodnie na miesiąc są nieobecne w przedszkolu ale jakoś końca tego nie widać . To mnie złosci . Czekałam rok żłobka - chorowała, czekam rok przedszkola - choruje . Ile jeszcze ????
Olga kaszląca okropnym suchem kaszlem .
Ida trochę smarkajaca ale została w domu bo bym musiała rano tarabanić Olgę zeby odprowadzić Idę . Bez sensu .
Matka zdrowa aczkolwiek umęczona .
Ojciec wraca z pracy , Matka idzie spać bo w nocy przytulała umęczone kaszlem dziecko .

A miałam zamiar posprzatać gruntownie łazienkę ale rozzumiecie ?
Jakbym się wzięła za lazienkę to zaraz miałabym do gruntownego porządku inne pomieszczenia gdzie były dzieci a mnie nie było bo byłam w łazience .
Ile one są w stanie bałaganu naprodukowac w ciągu dnia to aż nie do pojęcia. Jestem ciekawa jakby wygladał dom gdybym w ciagu dnia nie robiła systematycznych porządków ? gdbym też po sobie nie sprzatała ?
Oj...

Obserwatorzy