Jestem na zwolnieniu i choć zmartwiona jestem strasznie tym co się stało, ze na to zwolnienie musiałam isć - staram się ten czas wykorzystać. Ida jakiś czas temu załapała wirusówkę żołądkową , Olga wczoraj więc dziś spędziłysmy czas w domu zamiast w szkole i przedszkolu .
Ida wymyśliła zabawę , ja tylko dałam się odrysować.
Zobaczcie co wyszło :-)
Niestety mam chyba grubą dupę :-)
Efekt końcowy wyglądał tak :
wtorek, 26 listopada 2013
czwartek, 3 października 2013
Anegdotki
Mamo . Jutro było najfajniejsze - powiedziała Druga Córka
- A wiesz po co dziewczyny mają rzęsy ?- zapytała Druga córka
- żeby rzęsy ochraniały oczka ?
- Nie ... żeby sobie pomalowały i żeby były ładniejsze !
- A wiesz po co dziewczyny mają rzęsy ?- zapytała Druga córka
- żeby rzęsy ochraniały oczka ?
- Nie ... żeby sobie pomalowały i żeby były ładniejsze !
wtorek, 24 września 2013
Dzień za dniem
Minęło 20 dni szkoły i pierwszej klasy . Olga świetnie się znajduje w klasie . Siedzi razem z Olą , z którą chodziła również do zerówki i z którą się lubiła. Cieszę się . Pani wychowawczyni zrobiła na mnie dobre wrażenie . Jest plastyczką a klasa nazwana jest klasą artystyczną i ma dobry, ciepły głos choć jest stanowcza . Trochę trudniej jest w świetlicy ale mam nadzieję ,ze to minie . Zmieniła świetlice i teraz jest w świetlicy klas 1-3 . Byłam tam kiedyś aby porozmawiać z wychowawcą i zdziwił mnie tłok. Dzieci siedziały również na podłodze z braku wolnych miejsc . Masakra jakas. Mam nadzieję , ze tylko tak trafiłam . Zawsze jestem jednak zdania , ze nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Pozna dzieci .
Pani ze świetlicy zadziwiona moim zaniepokojeniem
- Olga ? narzeka ? Olga to taka rozrabiara :-) Nawet ją postraszyłam trochę , ze z mamą porozmawiam i oto mama
Dziś ją odbierałam ze świetlicy, byli na szkolnym palcu zabaw i zaskoczona byłam kiedy wychowawca zainteresował się czy jeszcze Olga narzeka . Pamięta . Dobry znak.
Będzie dobrze .
Ida tez świetnie w przedszkolu się czuje .
Mama w nowej pracy też . Już minęły dwa miesiące ... jeszcze 10 miesięcy i wracam do siebie .
Pani ze świetlicy zadziwiona moim zaniepokojeniem
- Olga ? narzeka ? Olga to taka rozrabiara :-) Nawet ją postraszyłam trochę , ze z mamą porozmawiam i oto mama
Dziś ją odbierałam ze świetlicy, byli na szkolnym palcu zabaw i zaskoczona byłam kiedy wychowawca zainteresował się czy jeszcze Olga narzeka . Pamięta . Dobry znak.
Będzie dobrze .
Ida tez świetnie w przedszkolu się czuje .
Mama w nowej pracy też . Już minęły dwa miesiące ... jeszcze 10 miesięcy i wracam do siebie .
sobota, 21 września 2013
Ida i słodycze
Czytam Idzie książeczkę " Basia i słodycze " , gdzie Basi się śniło, ze do pokoju weszła jej mama i dała jej żelki , cukierki i czekoladki i powiedziała
- Basiu ! dziś możesz jeść tylko słodycze
albo cos w tym rodzaju
W związku z powyższym pytam Idę
- a Ty ? od czego bys zaczęłą ? od żelków ? od cukierków
Ida popatrzyła prosto w oczy po czym powiedziała
- od śniadanka
... mamusia dobrze wyprała główkę :-)
- Basiu ! dziś możesz jeść tylko słodycze
albo cos w tym rodzaju
W związku z powyższym pytam Idę
- a Ty ? od czego bys zaczęłą ? od żelków ? od cukierków
Ida popatrzyła prosto w oczy po czym powiedziała
- od śniadanka
... mamusia dobrze wyprała główkę :-)
środa, 4 września 2013
Ida edukacyjna
1. Rozwiązujemy z Idą książeczkę edukacyjną . Z lewej strony jest wierszyk , z prawej dwa obrazki zwierzątek . Z tych dwóch trzeba dopasować to zwierzątko , które rymem pasuje do wierszyka .
Tłumacze. Rozumiesz ? - pytam. Potakuje głową na Wielkie Tak . To zaczynamy !
Po prawej : kurka i owieczka
Po lewej : Biega , skacze , stroszy piórka po podwórku ruda ....
Ida odpowiada : piesek !!!!
Hmmmm...
2. Gdzie zaczyna się ta droga ?- pytam Idę
Tu jest jej zaczątek- odpowiada
Tłumacze. Rozumiesz ? - pytam. Potakuje głową na Wielkie Tak . To zaczynamy !
Po prawej : kurka i owieczka
Po lewej : Biega , skacze , stroszy piórka po podwórku ruda ....
Ida odpowiada : piesek !!!!
Hmmmm...
2. Gdzie zaczyna się ta droga ?- pytam Idę
Tu jest jej zaczątek- odpowiada
niedziela, 11 sierpnia 2013
Naprawdę tęsknię . Tak mało miałam dzieci w te wakacje. To pierwsze wakacje kiedy są w rozjazdach. Dziś Maciek do nich pojechał i będzie z nimi przez tydzień u cioci Nataszy , potem wróci na kilka dni i znowu wyjedzie , tym razem do babci , o ile pogoda będzie sprzyjać , bo jeśli będzie padać to już lepiej siedzieć w domu . Tu jest więcej ciekawych rzeczy do zrobienia.
Kupiłam dzieciom porządne pędzle do malowania . Olga nie lubi malować bo nie potrafi operować pędzelkiem, zresztą zawsze miała kijowe to nic dziwnego. Teraz powinna polubić malowanie farbami .
W poniedziałek pójdę do szkoły porozmawiać z panią Dyrektor aby jednak przyjęła Idkę do szkoły. W przedszkolu dziwna sytuacja . Jakiś czas temu dowiedziałam się od jednej z matek , ze pani Dyrektor jako ze zostało jedynie 14 dzieci w starszakach chce je podzielić do innych grup, głownie młodszych , po 5 osób, z tym ze w grupie mają być i dziewczynki i chłopcy . Koniecznie. Moja Idka bardzo lubi bawić się z Nikolą, Julką i Paulą ale jak wynika z rachunku matematycznego , dzieci te razem nie będą bo była by ich czwórka- jedna z nich musiała by sama isć do innej grupy. Dyrektorka zobowiązała matkę Julki aby razem z innym rodzicem podjęła decyzje o tym kto z kim ma być w grupie. Jako ze ,matka Julki nie darzy mnie sympatią wyeliminowała Idę z grupy dziewczynek z którymi się przyjaźni. Zrobiła się zadyma.
Nie za bardzo mogłam w to uwierzyć.
Ostatecznie okazało się ze Idka , Nikola i Paula będę razem a Julka jednak osobno z tym, ze będzie w grupie równolatków a nasze w grupie maluszków . Rozumiecie ? bo ja nie mogłam tego tez zrozumieć aby dziecko które ma być przygotowane do pójścia za rok do szkoły, do pierwszej klasy, trafiło do grupy gdzie niektóre dzieci jeszcze w pampersy robią .
Udałam się wiec do Pani Dyrektor z prośba aby pomogła mi w rozmowach z Dyrektorem Szkoły bo nie wyobrażam sobie tego wszystkiego, nie podobają mi się ustalenia, nie podoba mi się aby jakiś rodzic decydował o losach mojego dziecka , nie podoba mi się ze moje dziecko zamiast się rozwijać będzie się uwsteczniać z maluszkami.
Skończyło się na tym ze Idka będzie w grupie z równolatkami ale jak ja mam się bić o to żeby moje dziecko miało dobrze w przedszkolu za które płacę to jednak wole aby miało dobrze w szkole która jest za darmo bez bicia.
No nic... zobaczymy efekt rozmowy.
Własnie dzieci dzwoniły. Serce mi peka z tęsknoty .:-(
Kupiłam dzieciom porządne pędzle do malowania . Olga nie lubi malować bo nie potrafi operować pędzelkiem, zresztą zawsze miała kijowe to nic dziwnego. Teraz powinna polubić malowanie farbami .
W poniedziałek pójdę do szkoły porozmawiać z panią Dyrektor aby jednak przyjęła Idkę do szkoły. W przedszkolu dziwna sytuacja . Jakiś czas temu dowiedziałam się od jednej z matek , ze pani Dyrektor jako ze zostało jedynie 14 dzieci w starszakach chce je podzielić do innych grup, głownie młodszych , po 5 osób, z tym ze w grupie mają być i dziewczynki i chłopcy . Koniecznie. Moja Idka bardzo lubi bawić się z Nikolą, Julką i Paulą ale jak wynika z rachunku matematycznego , dzieci te razem nie będą bo była by ich czwórka- jedna z nich musiała by sama isć do innej grupy. Dyrektorka zobowiązała matkę Julki aby razem z innym rodzicem podjęła decyzje o tym kto z kim ma być w grupie. Jako ze ,matka Julki nie darzy mnie sympatią wyeliminowała Idę z grupy dziewczynek z którymi się przyjaźni. Zrobiła się zadyma.
Nie za bardzo mogłam w to uwierzyć.
Ostatecznie okazało się ze Idka , Nikola i Paula będę razem a Julka jednak osobno z tym, ze będzie w grupie równolatków a nasze w grupie maluszków . Rozumiecie ? bo ja nie mogłam tego tez zrozumieć aby dziecko które ma być przygotowane do pójścia za rok do szkoły, do pierwszej klasy, trafiło do grupy gdzie niektóre dzieci jeszcze w pampersy robią .
Udałam się wiec do Pani Dyrektor z prośba aby pomogła mi w rozmowach z Dyrektorem Szkoły bo nie wyobrażam sobie tego wszystkiego, nie podobają mi się ustalenia, nie podoba mi się aby jakiś rodzic decydował o losach mojego dziecka , nie podoba mi się ze moje dziecko zamiast się rozwijać będzie się uwsteczniać z maluszkami.
Skończyło się na tym ze Idka będzie w grupie z równolatkami ale jak ja mam się bić o to żeby moje dziecko miało dobrze w przedszkolu za które płacę to jednak wole aby miało dobrze w szkole która jest za darmo bez bicia.
No nic... zobaczymy efekt rozmowy.
Własnie dzieci dzwoniły. Serce mi peka z tęsknoty .:-(
poniedziałek, 5 sierpnia 2013
Wakacje trwają
Dzieci tym razem pojechały do cioci Nataszy aż pod Norymberge. Moje przemyślenia ...
Bardzo nudne życie jest bez dzieci . Wracam do domu, położę się na drzemkę , wstaję , poczytam, pooglądam i kładę się spac żeby rano wstać do pracy. Nic mi się nie chce . Z nimi człowiek ma jakiś power do życia. Trzeba wstać wcześniej żeby przygotować śniadanie, leci się na spacer, leci się na plac zabaw , do sklepu, rozmawia , śmieje się , wścieka się . Jedni obecny stan nazwaliby spokojem. Ja nazywam taki stan pustką . Pewnie, ze bym się przyzwyczaiła i za jakiś czas, kiedy będą większe , kiedy będą miały swoje towarzystwo - znajdę sobie zajęcie bo w wynajdywaniu zajęc jestem doskonała ale takie tymczasowe znajdowanie aby znaleźć , to jest zabicie pustki .
Idę ugryzła pszczoła w policzek. Martwię się bo wcześniej nigdy ją nie ukąsiła i nie wiem jak zareaguje jej organizm. Po godzinie jest wszystko dobrze więc jestem dobrej myśli. Ciężko tak uznać brak swojego wpływu na rzeczywistość i zaufać cioci Nataszy bo pod jej opieką są dzieci. Brak kontroli jest dla mnie zatrważający ale człowiek musi się kiedyś nauczyć , ze na pewne rzeczy nie ma wpływu i należy zaufać drugiemu człowiekowi.
Mimo wszystko trochę mnie zdenerwował tekst
- nie panikuj .
Dziwnie się poczułam. Przecież tu chodzi o mój spokój , o informację ze wszystko jest pod kontrolą i ze mojemu dziecku nic nie grozi - nawet gdyby to było stłuczone kolanko.
Nie mówi się w ten sposób do matki - moim zdaniem ale ja mogę się mylić
Bardzo nudne życie jest bez dzieci . Wracam do domu, położę się na drzemkę , wstaję , poczytam, pooglądam i kładę się spac żeby rano wstać do pracy. Nic mi się nie chce . Z nimi człowiek ma jakiś power do życia. Trzeba wstać wcześniej żeby przygotować śniadanie, leci się na spacer, leci się na plac zabaw , do sklepu, rozmawia , śmieje się , wścieka się . Jedni obecny stan nazwaliby spokojem. Ja nazywam taki stan pustką . Pewnie, ze bym się przyzwyczaiła i za jakiś czas, kiedy będą większe , kiedy będą miały swoje towarzystwo - znajdę sobie zajęcie bo w wynajdywaniu zajęc jestem doskonała ale takie tymczasowe znajdowanie aby znaleźć , to jest zabicie pustki .
Idę ugryzła pszczoła w policzek. Martwię się bo wcześniej nigdy ją nie ukąsiła i nie wiem jak zareaguje jej organizm. Po godzinie jest wszystko dobrze więc jestem dobrej myśli. Ciężko tak uznać brak swojego wpływu na rzeczywistość i zaufać cioci Nataszy bo pod jej opieką są dzieci. Brak kontroli jest dla mnie zatrważający ale człowiek musi się kiedyś nauczyć , ze na pewne rzeczy nie ma wpływu i należy zaufać drugiemu człowiekowi.
Mimo wszystko trochę mnie zdenerwował tekst
- nie panikuj .
Dziwnie się poczułam. Przecież tu chodzi o mój spokój , o informację ze wszystko jest pod kontrolą i ze mojemu dziecku nic nie grozi - nawet gdyby to było stłuczone kolanko.
Nie mówi się w ten sposób do matki - moim zdaniem ale ja mogę się mylić
Subskrybuj:
Posty (Atom)