poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Wakacje trwają

Dzieci tym razem pojechały do cioci Nataszy aż pod Norymberge. Moje przemyślenia ...
Bardzo nudne życie jest bez dzieci . Wracam do domu, położę się na drzemkę , wstaję , poczytam, pooglądam i kładę się spac żeby rano wstać do pracy. Nic mi się nie chce . Z nimi człowiek ma jakiś power do życia. Trzeba wstać wcześniej żeby przygotować śniadanie, leci się na spacer, leci się na plac zabaw , do sklepu, rozmawia , śmieje się , wścieka się . Jedni obecny stan nazwaliby spokojem. Ja nazywam taki stan pustką . Pewnie, ze bym się przyzwyczaiła i za jakiś czas, kiedy będą większe , kiedy będą miały swoje towarzystwo - znajdę sobie zajęcie bo w wynajdywaniu zajęc jestem doskonała ale takie tymczasowe znajdowanie aby znaleźć , to jest zabicie pustki .
Idę ugryzła pszczoła w policzek. Martwię się bo wcześniej nigdy ją nie ukąsiła i nie wiem jak zareaguje jej organizm. Po godzinie jest wszystko dobrze więc jestem dobrej myśli. Ciężko tak uznać brak swojego wpływu na rzeczywistość i zaufać cioci Nataszy bo pod jej opieką są dzieci.  Brak kontroli jest dla mnie zatrważający ale człowiek musi się kiedyś nauczyć , ze na pewne rzeczy nie ma wpływu i należy zaufać drugiemu człowiekowi.

 Mimo wszystko trochę mnie zdenerwował tekst
- nie panikuj .
Dziwnie się poczułam. Przecież tu chodzi o mój spokój , o informację ze wszystko jest pod kontrolą i ze mojemu dziecku nic nie grozi - nawet gdyby to było stłuczone kolanko.
Nie mówi się w ten sposób do matki - moim zdaniem ale ja mogę się mylić

Brak komentarzy:

Obserwatorzy