Naprawdę wspaniale jest tutaj. Domek w dechę. Dzieci śpią na górze a my mozemy siedziec wieczorami ze Skazą i opowiadać sobie o życiu i o śmierci. Znałam ją z widzenia duzo wczesniej niz się poznałyśmy . Mój chłopak zamieniał nas - raz ona , raz ja . Nie mógł się zdecydować . Najśmieszniejsze ze w ogóle nie byłam o nią zazdrosna. Po jego samobójstwie zadzwoniła do mnie i powiedziała ,ze tez nie moze się w tym znaleźć , moze znajdziemy się we dwie i tak znajdujemy sie do dziś.
Obok w domku mieszkają ludzie tez z trzema dziewczynami wiec mamy 8 osobowy babiniec dziecięcy ale z całą pewnością nudno im nie jest.
Ja natomiast plecy zjarałam sobie jak bym miała 5 lat dosłownie. Nie wiem co mi strzeliło do głowy.
Zaraz idziemy znowu na plaze, na spacer , tym razem na sesję zdjęciową dzieciaków . A co ...
I troche przestałam się przejmowac moimi dzieciakami , mając konfrontacje z matką trójki dziewczynek. Ma takie same problemy jak i ja czyli albo to norma albo jestesmy obydwie inne ale lepiej byc z kims innym niz samemu :-)
Jestem szczęsliwa
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz