wtorek, 9 lipca 2013

Trzeci dzień wakacji

Wczoraj nie był dzień piękny. Od samego rana Pierwsza miała syndrom KSIĘZNEJ NA FOCHU. Z niewiadomo jakiej przyczyny wszystko jej się nie podobało a chyba najbardziej - moja osoba . Władcza, rządząca , do bani . Te leginsy które ze złością naciągała i prawie podarła - też były do bani. O godzinie 9- tej wyczerpała się moja energia na cały dzień. Nie zostało mi energii ani na bycie miłą ani na śmiech. Nie przepadam za TAKĄ sobą ale też próbowałam różnych metod odpręzenie - oddychanie, odosobnienie , piwo . Nic nie pomagało.
Pojechaliśmy do Jurajskiego Parku w Łebie. Byłam zaskoczona ogromem parku i jego aranżacją. Nie zbyt chętnie tam jechałam , mając doświadczenie Parku niedaleko Gorzowa. Nie... no prosze PAństwa - park parkowi nie równy. Przepiękne mostki, alejki pomiędzy trzciną z której dobiegały odgłosy dinozaurów, szpalery , miejsca z hamakami na odpoczynek, ogromny plac zabaw dla dzieci, mini zoo. Było co robić. Przez 5 godzin chodziliśmy i ani momenet dzieci nie były znudzone. Zdjęcia za chwilę .
No to tyle.
Mam nadzieję ze energrtycznie dzień dzisiaj będzie fajniejszy.

Brak komentarzy:

Obserwatorzy