Wizyta u stomatologa była w deche. Wow ! Słyszała nas cała przychodnia stomatologiczna a moze i nawe mieszkańcy kamienicy . Po lokatorach nie chodziłam więc do końca nie wiem ale mam pewne przypuszczenia. Normalnie bym Olgę nie męczyła i zakończyłybyśmy wizytę , po przepracowaniu problemu znowu byśmy wróciły ale niestety nie wchodziło to w rachubę bo lekarstwo z ząbka trzeba było koniecznie wyciągnąc bo miało by to skutek katastrofalny . Masakra jakaś. Najpierw wogle nie chciała otworzyć buzi a dalej szkoda gadać .Na wszelki sposób nie chciałam tego robić siłowo za pomoca jakiś żabek rozwierających szczeki . I udało się zrobić bez siły. Mimo wszystko była strasznie dzielna. Przecież niestety tego typu zabiegi muszą być ze współpracą z pacjentem i w jakiś tam sposób w ramach w swoich możliwości naprawdę starała się współpracować. A ona była potem dumna ze jednak jej się udało . Super.
Oczywiście dostała nagrodę za dzielność swoją . Ida niepocieszona . Sama nie chciałam jej kupowac gazetki bo nie wiedziałam którą dokładnie chciała więc dałam jej 10 złotych . Była kontenta ale kiedy sprawdzałam jej szczękę wieczorem zauważyłam jakiś nalot na ząbku i powiedziałam ze smutkiem , ze robi się jakas mała dziurka i usłyszałam oklaski radości . Zadziwiające . Doprawdy
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz