poniedziałek, 15 marca 2010

Poniedziałek

Czasami z dwójką małych dzieci czuję się jak leśnik który próbuje zebrać wszystkie mrówki i włożyć do mrowiska . A one zewsząd wyłażą i rozpierzchają się po okolicy . Leśnik obejmuje ramionami , zgarnia ale zawsze któraś wydostanie się dalej . Czuję bezradność.
No właśnie . Taką mam czasem wizję kiedy sprzątając po śniadaniu ide do pozostawionego wcześniej uporządkowanego pokoju a tam MEKSYK . W 3 ? w 5 minut ???
Oczywiście . Tak, tak . Wiem . To przeciez małe dzieci . Małe żywiołowe dzieci . Mała bardzo energiczna dwójeczka siostrzyczek które w niczym się tak dobrze nie rozumieją jak w brykaniu.
Tylko mi ręce opadają do kolanek i wiszą bezwładnie bo sił brakuje na zakasanie rękawków.
No nic .
Staram sobie radzić.

Brak komentarzy:

Obserwatorzy