Nie jestem tym razem tak zmęczona za co przepraszam Olgę ,ze wówczs byłam . Po prostu nie rozumiałam. Wiedziałam ,ze to nie jest złośliwość ale nie miałam tyle cierpliwości.
Ida wchodzi w ten okres . Śmieszy mnie niezmiernie . Jest małym urwisem nieposłusznym , mającym swoje własne zdanie i choćby miała drzeć się przez pół godziny głosem okrutnym - będzie chciała postawić na swoim.
Pięć tysięcy razy może próbować podejsc do telewizora ,zeby zrobić pstryk i nie ma . Mam lęk o ten telewizor ale Tata małej Idki ma ten lęk spotęgowany 1000-krotnie. Kazdy ma swoje jazdy .
Zupełnie inaczej jest z drugim dzieckiem , bo jest mniej stresu , spokojniej i przez to budzi się we mnie poczucie winy bo Oleńka jakby eksperymentalna była . Na niej się wszystkiego próbuje chociażby się nie chciało . Potem wiedząc w czym sie popełniło błąd można uniknąc go przy drugim dziecku . I choć to jest rzeczywistość to jakże dla mnie , matki, bolesna .
Niby równe a nierówne .
poniedziałek, 8 lutego 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz