niedziela, 11 sierpnia 2013

       Naprawdę tęsknię . Tak mało miałam dzieci w te wakacje. To pierwsze wakacje kiedy są w rozjazdach. Dziś Maciek do nich pojechał i będzie z nimi przez tydzień u cioci Nataszy , potem wróci na kilka dni i znowu wyjedzie , tym razem do babci , o ile pogoda będzie sprzyjać , bo jeśli będzie padać to już lepiej siedzieć w domu . Tu jest więcej ciekawych rzeczy do zrobienia.
Kupiłam dzieciom porządne pędzle do malowania . Olga nie lubi malować bo nie potrafi operować pędzelkiem, zresztą zawsze miała kijowe to nic dziwnego. Teraz powinna polubić malowanie farbami .
        W poniedziałek pójdę do szkoły porozmawiać z panią Dyrektor aby jednak przyjęła Idkę do szkoły. W przedszkolu dziwna sytuacja . Jakiś czas temu dowiedziałam się od jednej z matek , ze pani Dyrektor jako ze zostało jedynie 14 dzieci w starszakach chce je podzielić do innych grup, głownie młodszych ,  po 5 osób, z tym ze w grupie mają być i dziewczynki i chłopcy . Koniecznie.  Moja Idka bardzo lubi bawić się z Nikolą, Julką i Paulą ale jak wynika z rachunku matematycznego , dzieci te razem nie będą bo była by ich czwórka- jedna z nich musiała by sama isć do innej grupy.  Dyrektorka zobowiązała matkę Julki aby razem z innym rodzicem podjęła decyzje o tym kto z kim ma być w grupie. Jako ze ,matka Julki nie darzy mnie sympatią  wyeliminowała Idę z grupy dziewczynek z którymi się przyjaźni.  Zrobiła się zadyma.
        Nie za bardzo mogłam w to uwierzyć.
        Ostatecznie okazało się ze Idka , Nikola i Paula będę razem a Julka jednak osobno z tym, ze będzie w grupie równolatków a nasze w grupie maluszków . Rozumiecie ? bo ja nie mogłam tego tez zrozumieć aby dziecko które ma być przygotowane do pójścia za rok do szkoły, do pierwszej klasy,  trafiło do grupy gdzie niektóre dzieci jeszcze w pampersy robią .
        Udałam się wiec do Pani Dyrektor z prośba aby pomogła mi w rozmowach z Dyrektorem Szkoły bo nie wyobrażam sobie tego wszystkiego, nie podobają mi się ustalenia, nie podoba mi się aby jakiś rodzic decydował o losach mojego dziecka , nie podoba mi się ze moje dziecko zamiast się rozwijać będzie się uwsteczniać z maluszkami. 
Skończyło się na tym ze Idka będzie w grupie z równolatkami ale jak ja mam się bić o to żeby moje dziecko miało dobrze w przedszkolu za które płacę to jednak wole aby miało dobrze w szkole która jest za darmo bez bicia.
No nic... zobaczymy efekt rozmowy.

Własnie dzieci dzwoniły. Serce mi peka z tęsknoty .:-(

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Wakacje trwają

Dzieci tym razem pojechały do cioci Nataszy aż pod Norymberge. Moje przemyślenia ...
Bardzo nudne życie jest bez dzieci . Wracam do domu, położę się na drzemkę , wstaję , poczytam, pooglądam i kładę się spac żeby rano wstać do pracy. Nic mi się nie chce . Z nimi człowiek ma jakiś power do życia. Trzeba wstać wcześniej żeby przygotować śniadanie, leci się na spacer, leci się na plac zabaw , do sklepu, rozmawia , śmieje się , wścieka się . Jedni obecny stan nazwaliby spokojem. Ja nazywam taki stan pustką . Pewnie, ze bym się przyzwyczaiła i za jakiś czas, kiedy będą większe , kiedy będą miały swoje towarzystwo - znajdę sobie zajęcie bo w wynajdywaniu zajęc jestem doskonała ale takie tymczasowe znajdowanie aby znaleźć , to jest zabicie pustki .
Idę ugryzła pszczoła w policzek. Martwię się bo wcześniej nigdy ją nie ukąsiła i nie wiem jak zareaguje jej organizm. Po godzinie jest wszystko dobrze więc jestem dobrej myśli. Ciężko tak uznać brak swojego wpływu na rzeczywistość i zaufać cioci Nataszy bo pod jej opieką są dzieci.  Brak kontroli jest dla mnie zatrważający ale człowiek musi się kiedyś nauczyć , ze na pewne rzeczy nie ma wpływu i należy zaufać drugiemu człowiekowi.

 Mimo wszystko trochę mnie zdenerwował tekst
- nie panikuj .
Dziwnie się poczułam. Przecież tu chodzi o mój spokój , o informację ze wszystko jest pod kontrolą i ze mojemu dziecku nic nie grozi - nawet gdyby to było stłuczone kolanko.
Nie mówi się w ten sposób do matki - moim zdaniem ale ja mogę się mylić

Obserwatorzy