piątek, 26 lutego 2010

Piątek

Co się dzieje w moim domu ...
Ida i Matka - Wariatka jedza antybiotyki i zostają w domku .
Tatko z kaszlącą Olgą jadą do babci Danusi na weekend.
I nie przepowiesz temu panu , ze lepiej jak zostanie w domu . Nie przepowiesz! Bo co za różnica gdzie będzie chorowac . A w bombę jerza ! Niech jadą !

Olga miała karę . Pierwszą w życiu i miejmy nadzieję ,ze ostatnią :-)))).
Nie mogła oglądac bajki w ciągu dnia i miała iśc równo z Idą spać .
Stanowczo acz z lękiem pozostawiałam gospodarstwo mojemu mężowi wierząc ,ze da radę , ze będzie silny . Był !
Rano Olga mówi
- Mamusiu ! Ja pamiętam ,ze trzeba zbierać papierki jak się je porozrzuca po domku . Już będe zbierać !
Hmmm... Wierzę w dziecko moje !
Karę przyjęła na klatę , zniosła bez mruknięcia . Chyba wiedziała ,ze czadu dała .

A z Idą byłam na testach alergicznych z krwi na roztocza . Tak się dziecko zablokowało , ze nawet kropelka krwi nie chciała polecieć . Zero płaczu , zero emocji . Chyba skojarzyła : szpital , kłucia po rączkach , no nóżkach z zeszłego roku .Aż się zmartwiłam bo mogła sobie popłakac i by jej ulżyło . Ech ...

Obserwatorzy