środa, 23 grudnia 2009

Bez smoczydła

Sukces, sukces, sukces .
Ale twradzielką była !
Najpierw przeciełam wzdłuż troszeczkę . Pierwsza już na tym etapie rzuciła w kąt a Druga ciumciała , ciumciała , wyciągała i wkładała , oglądała , przekładała , wyrzucała i wracała .
Po rozmowie z Siencją uciełam kawałek .
Zabawy było co nie miara to wkładała paluszek , zginała paluszek ze smoczkiem , wkładała do środka języczek ale ciumciała gdy noc nadeszła .
Podcięłam jeszcze kawałeczek .
Nadal ciumciała .
Myślę ,ze ciumciałaby nawet gdyby mogła jedynie w zęby wziąć smoczydło .
I pewnego razu mówię : nie dam i słowa dotrzymałam . Żal był ale mniej więcej dostosowany do długości smoczka .
Od dwóch dni porzuciliśmy nałóg !

5 komentarzy:

Joanna pisze...

Gratulacje!!! :)))
To co? Kiedy startujemy z pieluchami? :D

MCK pisze...

w lato zeby pranie zdązyło wyschnąć :-)

Joanna pisze...

:))))) Mój się zu-peł-nie nie kwapi. :/

MCK pisze...

A moja jak najbardziej . Uwielbia nocnik i zabira spod czterech liter Oldze

Anonimowy pisze...

najlepszego z okazji Świąt i Nowego ROku!

Obserwatorzy