Walka o klocki :-)
Jakiś czas temu mój mąż przyszedł do domu i opowiadał jak to jego kolegi malutki syn zamknął go na balkonie i ten musiał wchodzić do domu przez luft ( chciałam napisać lufcik ale to musiał być luft skoro kolega przez niego wszedł ) . HA , HA, HA - było z naszej strony , trochę oburzenia - PFFFF... NIEODPOWIEDZIALNY DOŚĆ , trochę zaciekawienia - ALE JAK ????.Wczoraj sie dokładnie dowiedziałam wszystkiego . Wlazłam na balkonik zdjąć pranie i przymknęłam drzwi żeby nie wiało na wykąpane dzieci . W tym momencie Pierwsza zainteresowana podeszła do drzwi i chcąc je otworzyć złapala za klamkę i ją przekręcila niechcąco w dół siłą obciążenia i DUPA JASNA . Drzwi zamknięte . Dziękowac , ze Maciek był w domu . Przestroga więc dla wszystkich rodziców bo ... nie trzeba być AŻ TAK nieodpowiedzialnym żeby trzymać rękę w nocniku na balkonie .
Tak miłym akcentem kończe i idę przygotowywac się do pracy . Wiem . Niedziela .
Cóz ... służba nie drużba :-)

2 komentarze:
teraz widzę, jak wiele razy byłem o krok od katastrofy... ;P
chachacha!
Prześlij komentarz